| Kto truje, będzie płacił |
|
|
|
| 15.01.2007. | |
Rząd zamierza dobrać się do skóry biznesmenom zanieczyszczającym środowisko. Przygotowuje przepisy, które uniemożliwią uchylanie się od kosztów szkód ekologicznych według zasady zanieczyszczający płaci. Zarobią na tym ubezpieczyciele. Projekt ustawy o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie został przyjęty w grudniu przez Radę Ministrów, teraz ma się nim zająć Sejm. Przedsiębiorcy zgłaszają swoje zastrzeżenia. - Bardzo precyzyjnie powinny zostać określone definicje, np. zanieczyszczeń, szkody czy ochrony środowiska, by nie było miejsca na nadinterpretacje przepisów przez urzędników - wskazuje Romuald Talarek, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. Nowe prawo ma pomóc w skutecznej realizacji zasady zanieczyszczający płaci. Choć obowiązuje ona i teraz, w praktyce wielu przedsiębiorcom udaje się uniknąć rozliczenia. W wielu przypadkach za naprawę szkód płaci państwo, którego roczne wydatki z tego tytułu przekraczają 300 mln zł. Najwięcej kosztują akcje straży pożarnej, która usuwa wycieki substancji chemicznych oraz prowadzi rekultywację zniszczonych terenów.
Nowe przepisy nie będą stanowić problemu dla dużych przedsiębiorstw, które wcześniej wdrożyły programy zapobiegania zanieczyszczeniom i mają odpowiedni certyfikat ISO. Ale małe i średnie firmy, zwłaszcza z sektora chemicznego i działające na terenach cennych przyrodniczo, muszą liczyć się z dodatkowymi kosztami. Ministerstwo Środowiska proponuje im wykupywanie polis ubezpieczeniowych. Niektóre przedsiębiorstwa już o tym myślą. - Zleciliśmy ocenę występującego w przedsiębiorstwie ryzyka i sprawdzimy, czy można się od niego ubezpieczyć. Jesteśmy przygotowani na sprostanie wymogom ekologicznym - zapewnia Edward Kowalewski, prezes grupy ciepłowniczej Praterm. Choć ubezpieczenia od odpowiedzialności za szkody w środowisku nie będą u nas obowiązkowe, ubezpieczyciele już zacierają ręce.- Dyrektywa o zapobieganiu i naprawie szkód w środowisku odbiła się szerokim echem na europejskim rynku ubezpieczeniowym i reasekuracyjnym - mówi Michał Witkowski, rzecznik prasowy PZU. Najpierw jednak firmy ubezpieczeniowe będą musiały rozszerzyć swoją ofertę. PZU i inni ubezpieczyciele na polskim rynku definiują szkodę w środowisku w sposób węższy niż dyrektywa, na podstawie której przygotowano projekt ustawy. Zanieczyszczenie środowiska nie jest wystarczające dla ochrony ubezpieczeniowej, musi pojawić się roszczenie od osób poszkodowanych. Ponadto są to najczęściej polisy ubezpieczające od nagłych zdarzeń. - Większość przedsiębiorstw, których działalność jest związana z ryzykiem niespodziewanych emisji, już ubezpiecza swoją OC z tytułu szkód w środowisku. Coraz częściej zainteresowane są wysokimi sumami gwarancyjnymi sięgającymi kilku, a nawet kilkunastu mln złotych - dodaje Witkowski. Tymczasem po wejściu nowych przepisów firmy będą poszukiwały ubezpieczeń obowiązujących bez względu na to, czy pojawią się osoby poszkodowane. Nie powinno także mieć znaczenia, czy do zanieczyszczenia doszło na skutek nieprzewidzianej awarii, czy w inny sposób. Źródło: Rzeczpospolita |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
Portal Ochrony Środowiska Ekoportal.eu to: ochrona środowiska , ekologia , ochrona przyrody , biopaliwa.
To także informacje i artykuły na tematy takie jak odpady , recykling , ścieki oraz GMO i ekologia.